Kuchnie świata – Makaron idealny na sobotę

W naszym domu najczęściej, przynajmniej ostatnio, w sobotnie popołudnie króluje pizza. Jednak jeśli mamy ochotę na coś innego, to pizza day jest przekładana na inny termin a my, a właściwie moja druga, lepsza połowa, bierze się za przysmak, którego nigdy nie odmawiam.

Makaron z krewetkami to danie wyjątkowe…

Najpierw żona zajmuje się produkcją makaronu. Własny z mąki, którą przywozimy w dużych ilościach z Italii, przy okazji każdego wyjazdu. Taki makaron jest wyjątkowy a robiony na specjalnym urządzeniu,(również prosto z Włoch:), smakuje nieziemsko. Chitarra pasta, to wyjątkowy makaron spaghetti o charakterystycznym, kwadratowym przekroju. Smakuje zdecydowanie lepiej niż gotowe makarony z paczki. Choć ich również możecie użyć w tym daniu.

Płaty makaronu, kiedy nieco podeschną układa się na specjalnych strunach (jak w gitarze – stąd nazwa), a następnie wałkuje się je wałkiem, dość mocno dociskając do strun. Dołem wypada nam gotowy i świeżuteńki makaron. Wszystkiemu bacznie przygląda się Leon, czyli zastępca szefa kuchni w naszym domu. Nie odstępuje on żony na krok podczas gotowania… to zastanawiające😉.

Krewetki to moja domena

Czyszczeniem i myciem owoców morza w naszym domu zajmuje się ja. Niezależnie czy to krewetki, czy ośmiornica, kalmary czy inne morskie żyjątka, to właśnie moja rola zająć się nimi. Oczyścić, oskrobać, zdjąć błony, wydobyć przewody pokarmowe, umyć… w końcu wszystko musi być przyrządzone perfekcyjnie. nie ma nic gorszego, jak trafić na przewód pokarmowy zajadając słusznych rozmiarów krewetkę.

Tak więc nacinamy grzbiety krewetek, które uprzednio pozbawiłem pancerzyka, zostawiając jednak ogonek. Nożem lub ręką, nieważne w sumie – jak Wam będzie wygodniej, usuwamy przewód pokarmowy krewetki. Postarajcie się żeby wyszedł cały, najtrudniej wydobyć część znajdującą się tuż przy ogonie. Można sobie nieco pomóc ostro zakończonym nożem.

Pomidorki – rzecz ważna! Ale czym wygarnąć sos?

Pomidorki sparzamy wrzątkiem i obieramy ze skórki. Można wycisnąć ze środka pestki, ale my je zostawiamy bo wzbogacają nieco smak sosu, który staje się podczas gotowania wyjątkowo smaczny i gęstnieje. Staje się idealny do tego aby na koniec wybrać go z talerza świeżo upieczonym chlebem. Takim na przykład, jaki zrobiła wczoraj moja żona. Palce lizać a skórka chrupie jak szalona… Zobaczcie zresztą sami, czyż to nie piękny widok, kiedy wiecie, że sosik będziecie wygarniać, właśnie takim, jeszcze ciepłym i chrupiącym chlebusiem? Włosi byliby z nas dumni😉!!!

Do roboty…

Na patelni rozgrzewamy oliwę dodając czosnek. My lubimy czosnek, więc dajemy 2-3 ząbki. Siekamy też jedną papryczkę chili (spróbujcie jaka jest ostra? Jeśli bardzo – dajemy pół papryczki). Smażymy całość dodając pomidorki koktajlowe i po chwili krewetki. Całość smażymy chwilę dolewając pół szklanki białego wytrawnego wina. Pamiętajcie żeby było to wino dobrej jakości. Gotujemy krótko na średnim ogniu. 3-5 minut w zupełności wystarczy. Zależy od wielkości krewetek. mają się one ściąć i zmienić kolor. Nie gotujcie ich za długo, bo staną się twarde i gumowate, a tego byśmy nie chcieli.

Makaron

W tym samym czasie gotujemy makaron. Dobrze posólcie wodę, nie żałujcie. Jedzenie ma mieć smak. Nie patrzcie że sól szkodzi, bo co dziś nie szkodzi?😉 Włosi się tym nie przejmują i robią najlepsze pasty na świecie. Solimy uczciwie wodę i kiedy będzie wrzeć – wrzucamy naszą Chitarra pasta do wody. Świeży makaron gotuje się dosłownie 3-4 minuty. Ma być sprężysty, bo garnek to nie jedyne naczynie do którego trafi. Po jakichś 4 minutach przekładamy makaron do patelni z krewetkami. Jeśli wpadnie przy tym trochę wody, to nawet lepiej. Odrobina wody zawierająca skrobię zagęści nasz sos. A oto nam chodzi…

Wspólna patelnia… ale nie za długo

Całość trzymamy na ogniu ale dosłownie 2-3 minuty aby smaki się połączyły a makaron oblepił pysznym sosem. Potem przekładamy całość na ładne naczynie. My mamy cały zestaw misek, specjalnie przeznaczonych do makaronów.

Podajemy i zajadamy bo świeże i gorące jest najlepsze!

Uwierzcie mi, że taki makaron w towarzystwie krewetek i małych bomb smaku w postaci pomidorków, będzie Wam smakował na 1000%! To jakby przenieść się do słonecznej Italii i zajadać to co tam najlepsze… owoce morza i świeży makaron. Siedząc i podziwiając piękne widoki, trzymając w ręku kieliszek doskonałego włoskiego wina… no właśnie zapomniałem o winie😱. To poważne niedopatrzenie.

Wino… dodatek obowiązkowy

Już starożytni wiedzieli że wino, to rzecz wyjątkowa i zdrowa. Zdrowsza niż woda (bo od picia wody często chorowali). Pijąc wino nic im nie dolegało… no może oprócz kaca, od czasu do czasu😉.

Do tak doskonałego dania proponuję Wam wyjątkowe i jedno z moich ulubionych win Vernaccia di San Gimignano. To wyjątkowe, lekkie, toskańskie wino. Zakochałem się w nim od pierwszego łyku, kilka lat temu. Od tamtej pory, kiedy tylko jesteśmy we Włoszech i buszujemy po półkach z winami, nigdy nie pomijam tego doskonałego w każdym calu trunku. Czując się trochę tak, jakbym odkrywał skarby ukryte w Italii przed nami – turystami. Znajdując taki skarb, jak Vernaccię, czuje się wyjątkowo dobrze, a życie wydaje się po prostu piękniejsze i bardziej słoneczne… o tak bardziej słoneczne!

Smacznego moi drodzy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *