Alici… to małe rybki, które są bardzo popularne w Italii. Włosi jedzą je w różnej postaci, ale my lubimy wszelką smażeniznę:) Tak więc dziś, mały przepis na włoskie pyszności, szczególnie dla miłośników małych morskich rybek.
W Italii, Alici można kupić w każdym markecie, posiadającym dział z rybami i owocami morza. Rybki są tanie i bardzo często już przygotowane do przyrządzenia. A mowa tu o wypatroszeniu i odcięciu głów. Rybki są rozpłaszczone i pozbawione kręgosłupów. Ni trzeba się więc męczyć i można przystąpić od razu do gotowania.
Oczywiście, kiedy jedziemy do Włoch, zawsze kupujemy na początku pobytu włoskie doskonałe owoce i warzywa. Pomidory – smakujące jak pomidor:) Cytryny, często z Amalfi lub Sycylii (pycha!!!), intensywny czosnek (najlepszy jest ten z Toskanii, choć niełatwo go dostać). Kiedy zapas dodatków smakowych jest już gotowy, bierzemy się do roboty…


Panierka i na patelnię, to szybkie danie…
Rybki smażymy na neutralnym oleju. Może być rzepakowy czy słonecznikowy. Nie ma on wpływu na smak. Jeśli użyjemy oliwy, bo jeśli ktoś lubi to można, należy wybrać oliwę zwaną Sansa, czyli oliwę z wytłoczyn oliwek. Ma ona wyższą temperaturę dymienia i można na niej smażyć. Jednak trzeba uważać aby temperatura nie wzrosła za dużo. Często Sansa ma niewielki dodatek oliwy Extra Vergine. Tak dla smaku:)
Na patelni rozgrzewamy olej a rybki panierujemy najpierw w jajku, aby złapały wilgoć, a później w bułce tartej, zwanej we Włoszech Pangrattato. Co oznacza ta nazwa?
Pangrattato (chrupiąca bułka tarta), to tradycyjna włoska posypka z czerstwego pieczywa, podsmażana na oliwie z oliwek, często z dodatkiem czosnku i ziół? Właśnie te dodatki dają wyjątkowy smak naszym małym rybkom.
Smażymy z obu stron, ale króciutko. Dosłownie po 1-2 minuty, a nawet krócej. Rybki mają delikatne mięso, więc smażą się błyskawicznie. Pamiętajcie, nie smażcie zbyt długo, bo chcemy aby rybki były soczyste i miękkie w środku, oraz lekko chrupiące z zewnątrz. Nie chcemy otrzymać suchych wiórów, wysmażonych do granic możliwości. Ma być pysznie. Obserwujcie rybki, mają one na patelni złapać tylko lekko brązowy, a może lepiej powiedzieć złotawy kolor. Kiedy nasze Pangratatto będzie właśnie w tym odcieniu, znaczy to, ze Alici są gotowe.
Przenosimy usmażone rybki na talerz, na którym układamy papierowy ręcznik, aby odsączyć resztki oleju. Po chwili są już gotowe do jedzenia. Gorące, chrupiące z zewnątrz, ale jednocześnie mięciutkie i soczyste wewnątrz.
Cóż więcej nam potrzeba do szczęścia? Może tylko dobrze schłodzone białe wino. Może być Pecorino lub Malwazija. Choć doskonale nada się również Grillo Sicilia. Jeśli ktoś jest miłośnikiem piwa, to na przykład czeski Budvar, czy Krusovice, będą pasowały do rybek, jak „dobrze skrojony garnitur”.


Siadamy wygodnie. Najlepiej na balkonie czy tarasie z widokiem, jak poniżej:) Morze, słońce, wino lub wyborne schłodzone piwo. Odrobina cytryny na koniec, aby skropić nasze rybki i nieco przełamać ciężkość oleju w którym były smażone. Jak mawia znany londyński szef kuchni… Happy Days:)
Smacznego…





