Hotel Schloss Leonstain, Pörtschach am Wörthersee, Austria – najstarszy hotel w jakim spaliśmy…

Hotel Schloss Leonstain – 500 lat historii, w których naprawdę można się zakochać. To bardzo stylowe i bardzo stare miejsce. Ale zacznijmy od początku.

Nieczęsto zdarza się nocować w miejscu, które pamięta czasy, gdy po Europie nie jeździły jeszcze samochody, a o elektrykach nikt nawet nie śnił.

Hotel Schloss Leonstain w austriackim Pörtschach am Wörthersee ma ponad 500 lat historii. Gdy zapytałem obsługę, ile właściwie liczy sobie ten budynek, usłyszałem: „około pięciuset lat”. Później zajrzałem do materiałów historycznych i okazało się, że najstarsze fragmenty obiektu mają nawet około 530 lat.

I wiecie co?

To czuć od pierwszych chwil.

Nie jest to hotel udający zabytek. To prawdziwy kawał historii, który przez wieki zmieniał się razem ze światem, nie tracąc przy tym swojego charakteru.

To właśnie takie miejsca lubimy najbardziej. Nie perfekcyjne. Nie sterylne. Za to autentyczne.

Pokój…

Nasz pokój był duży i bardzo klimatyczny. Już sam układ wnętrza był nietypowy – kilka schodków prowadziło do przedpokoju, a stamtąd do przestronnej łazienki. Nie znajdziecie tutaj designerskich umywalek czy futurystycznych baterii. Łazienka jest po prostu funkcjonalna, czysta i wygodna. Nie próbuje udawać pięciogwiazdkowego SPA, ale ma wszystko, czego potrzeba.

Za to sam pokój robi ogromne wrażenie.

Stylowe, zabytkowe meble, wysoki standard wykończenia i ogromne łóżko, na którym spałem jak dziecko. Czasami właśnie takie miejsca przypominają, że luksus nie zawsze oznacza marmur i złote krany. Często oznacza po prostu ciszę, wygodę i atmosferę, której nie da się kupić w nowo wybudowanym hotelu.

Jest tu jeszcze jedna historia, która dodaje temu miejscu wyjątkowości.

To właśnie w naszym pokoju mieszkał Johannes Brahms. Słynny kompozytor spędził tutaj dwa letnie sezony, pracując między innymi nad swoją II Symfonią oraz Koncertem skrzypcowym D-dur.

Pomyślałem wtedy, że ściany tego hotelu widziały naprawdę więcej niż niejedno muzeum.

Śniadanie

Poranek również okazał się bardzo udany.

Śniadania przygotowywane są z wysokiej jakości produktów, a wszystko jest świeże i smaczne. Bardzo miła pani na bieżąco przygotowuje jajecznicę lub omlet – dokładnie taki, na jaki macie ochotę. Śniadanie można zjeść na zewnątrz. Stoliki są nakrywane z samego rana białymi obrusami.

No a ta kawa…

Dobra, aromatyczna, dokładnie taka, jakiej potrzebuję przed kolejnym dniem za kierownicą. Przyznam się bez bicia – zanim ruszymy w dalszą drogę, potrafię wypić trzy filiżanki. Taki mały rytuał przed kolejnymi kilometrami.

Prawdziwe zaskoczenie czeka jednak po drugiej stronie ulicy

To tam znajduje się prywatna hotelowa plaża nad jeziorem Wörthersee. Wystarczy przejść dosłownie kilkadziesiąt metrów i nagle przenosimy się do zupełnie innego świata. Drewniany taras wychodzący nad wodę, wygodne leżaki, duże parasole, bar serwujący zimne piwo i świetne drinki.

Każdy gość otrzymuje tutaj duży ręcznik plażowy oraz butelkę dobrze schłodzonej wody mineralnej zanurzoną w lodzie. I właśnie tam poszliśmy. Po kilku minutach siedzieliśmy już na drewnianych leżakach niedaleko wody. W jednej ręce zimna woda mineralna wyjęta z lodu, obok leżak, nad głową parasol, a przed nami jezioro Wörthersee, które wyglądało bardziej jak pocztówka niż rzeczywistość.

Ta zimna woda to niby drobiazg. Ale kiedy temperatura przekracza 34°C, właśnie takie gesty sprawiają, że człowiek czuje się naprawdę zaopiekowany. A powiem Wam szczerze, że wypiliśmy tą zimną wodę mineralną do ostatniej kropli. Choć wielkim fanem wody nie jestem. Wolę raczej coś pozyskiwanego z winorośli😉.

Obsługa – zarówno w hotelu, jak i przy plaży – zasługuje na osobne słowa uznania

Naturalna życzliwość, uśmiech i chęć pomocy nie były tutaj elementem szkolenia, ale czymś całkowicie normalnym. To właśnie dzięki ludziom takie miejsca zapamiętuje się na długo.

Jako kierowca samochodu elektrycznego zawsze zwracam uwagę na jeszcze jeden element.

Parking!

Tutaj znajduje się za budynkami hotelu – jest przestronny, wygodny i bezpieczny.

Największą i jakże pozytywną niespodzianką okazały się jednak dwie stacje Tesla Destination Charger dostępne dla gości.

Cena?

0,38 euro za 1 kWh.

Jak na hotelowe warunki to naprawdę rozsądna stawka. Samochód spokojnie ładuje się podczas noclegu, a rano można ruszać dalej z pełnym akumulatorem.

I właśnie takie rozwiązania lubimy najbardziej. Nie dlatego, że są spektakularne.

Po prostu ułatwiają podróż.

Pörtschach am Wörthersee również zrobiło na nas bardzo dobre wrażenie. Kameralne miasteczko, czyste ulice, restauracje, kawiarnie, sklepy i przede wszystkim przepiękne jezioro, wokół którego można spacerować godzinami.

To miejsce nie próbuje nikogo olśnić. Po prostu daje spokój. A czasami właśnie tego najbardziej potrzebujemy. Szczególnie pięknie prezentuje się samo jezioro, to ono chyba zrobiło na nas największe wrażenie. Zresztą zobaczcie sami…

Wyjeżdżaliśmy stamtąd z przekonaniem, że jeszcze tu wrócimy. Nie tylko dla pięknego jeziora czy wygodnego łóżka.

Wrócimy dla atmosfery, której nie da się stworzyć w kilka lat.

Bo pięćset lat historii zobowiązuje.

Ocena EuroEVTrips: ⭐⭐⭐⭐⭐ 9,5/10

Największe plusy:

  • ponad 500 lat historii i wyjątkowy klimat,
  • przestronne, stylowe pokoje,
  • prywatna plaża nad jeziorem z barem i leżakami,
  • znakomite śniadania z omletami i jajecznicą przygotowywanymi na zamówienie,
  • bardzo miła i profesjonalna obsługa,
  • Tesla Destination Charger w atrakcyjnej cenie 0,38 €/kWh,
  • duży, wygodny parking,
  • doskonała lokalizacja nad jeziorem Wörthersee.

Lokalizacja: Pörtschach am Wörthersee, Karyntia, Austria

Hotel: Schloss Leonstain

Strona hotelu: https://www.leonstain.at

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *